Skip to main content
Islandia z maluchem: co działało, co nie i co zrobilibyśmy inaczej

Islandia z maluchem: co działało, co nie i co zrobilibyśmy inaczej

Dlaczego pojechaliśmy z 22-miesięcznym dzieckiem

Szczera odpowiedź: mieliśmy zarezerwowane loty, zanim urodził się nasz syn Nico, a on przyszedł na świat, zanim ich użyliśmy. Praktyczna odpowiedź: Islandia to jeden z bardziej dostępnych zagranicznych kierunków dla małych dzieci, gdy zrozumiesz, którą wersję Islandii z nimi robić.

Pojechaliśmy na osiem dni na początku marca 2024 roku, skupieni na południowym wybrzeżu między Reykjavikiem a Jökulsárlón. Bez wyżyn (niedostępnych w marcu), bez ekstremalnych wędrówek, bez obserwacji wielorybów (uznaliśmy, że chłód i kołysanie są zbyt nieprzewidywalne dla malucha). Plan obejmował wodospady, baseny geotermalne, widoki na morze i krótkie spacery z wózkiem lub w nosidle.

Oto co się naprawdę wydarzyło.

Rzeczy, które działały

Wodospady: Nico bezwarunkowo pokochał każdy odwiedzony wodospad. Szczególnie Seljalandsfoss — pył wodny i hałas były najwyraźniej właściwym połączeniem ekscytacji i przytłoczenia. Przez 10 minut stał, wskazując na Skógafoss, bez ruchu, co stanowi bezprecedensową rozpiętość uwagi. Islandzkie wodospady są dostępne dla małych dzieci: większość ma płaskie ścieżki z parkingów do dobrych punktów widokowych.

Gorący basen: Zabraliśmy Nico do Secret Lagoon we Flúðir. Temperatura wody to około 38°C — nieco ciepło dla malucha, ale trzymaliśmy go w płytszych częściach przy wejściu i był zachwycony. Wstęp dla dzieci poniżej 14 lat jest darmowy; wstęp dla dorosłych to 3500 ISK. Zostaliśmy około 45 minut, co było wystarczająco długo. Nieformalna atmosfera Secret Lagoon (bez luksusowej infrastruktury, bez tłumów) sprawdziła się u nas z maluchem lepiej, niż sprawdziłaby się Blue Lagoon.

Krótkie przejazdy autem: Południowe wybrzeże Islandii jest stosunkowo zwarte. Nigdy nie jechaliśmy dłużej niż 90 minut bez postoju, czego wymagał próg Nico. Trasa z Reykjaviku do Vík ma wodospady mniej więcej co 30–40 minut jazdy, co wygodnie zgrywało się z jego rozpiętością uwagi.

Pikniki z supermarketu: Jedliśmy w aucie z zakupami z Bónusu mniej więcej pięć razy. Nico jadł pieczywo, ser i skyr bez narzekania. Oszczędziło to mniej więcej 30–40 € na posiłek w porównaniu z jedzeniem w restauracji z nieprzewidywalnym małym człowiekiem i uniknęło sytuacji, w których decydował się na napad złości o 17:30 w restauracji w Vík.

Auto z wypożyczalni: Wynajęliśmy Toyotę RAV4 z porządnym mocowaniem, które pasowało do naszego fotelika bez modyfikacji. Sprawdź to przed przyjazdem — islandzkie wypożyczalnie mają zwykle nowoczesne floty, ale warto potwierdzić zgodność z ISOFIX przy rezerwacji.

Rzeczy, które nie działały

Długie dni jazdy: Próbowaliśmy zrobić odcinek obwodnicy z Vík do Jökulsárlón w jeden dzień. To około 280 km z postojami, a przy harmonogramie drzemek Nico, postojach na karmienie i kilku nieplanowanych długich postojach przy ciekawych przydrożnych rzeczach zajęło to 9 godzin. To było za dużo. Następnego dnia przez 25 minut odmawiał wsiadania do fotelika. Nauczyliśmy się: ograniczaj dni jazdy do maksymalnie 4–5 godzin z maluchem.

Aktywności wieczorne: Dwie noce zarezerwowaliśmy wycieczkę na zorzę polarną po jego porze snu, planując pozwolić mu spać w nosidle. Raz to zadziałało (przespał cały przejazd i oglądanie zorzy). Drugiej nocy absolutnie odmówił snu i spędził wycieczkę na zorzę, płacząc, co nieco ograniczyło doświadczenie wszystkim, łącznie z pozostałymi uczestnikami.

Czarne plaże: Reynisfjara była naszym jedynym prawdziwym zmartwieniem co do bezpieczeństwa. Znaki ostrzegające przed falami zaskakującymi są poważne. Z maluchem, który potrafi poruszać się szybko i nieprzewidywalnie w stronę czegokolwiek ciekawego, utrzymanie go bezpiecznie z dala od wody na plaży narażonej na fale wymagało ciągłego nadzoru dwojga dorosłych i było wyczerpujące. Ograniczyliśmy wizytę do 20 minut i trzymaliśmy się dobrze powyżej strefy fal.

Wiatr: Marzec na Islandii regularnie generuje porywy 50–70 km/h. 22-miesięczne dziecko w nosidle przy wietrze 60 km/h jest bezpieczne, ale wyjątkowo nieszczęśliwe. 22-miesięczne dziecko trzymane na rękach przy punkcie widokowym przy wietrze 60 km/h to prawdziwe zagrożenie bezpieczeństwa. Odwołaliśmy jeden planowany postój w pobliżu Dyrhólaey, bo odsłonięty cypel z punktem widokowym miał porywy, z którymi nie czuliśmy się komfortowo z nim na rękach.

Nocleg

Wybraliśmy apartamenty z aneksem kuchennym zamiast pokoi hotelowych. Pokój z kuchnią pozwala gotować jedzenie dla malucha o jego porach, przechowywać mleko matki lub mieszankę i zrobić małe pranie w środku tygodnia. Znaleźliśmy apartamenty przez Airbnb i Booking.com w cenie 18 000–28 000 ISK za noc (113–175 €) — porównywalne z pokojami hotelowymi, ale ze znacznie lepszą funkcjonalnością dla rodziny.

Wszystkie obiekty, z których korzystaliśmy, miały dostępne łóżeczka turystyczne (po islandzku „ferðarúm”). Rezerwuj je z wyprzedzeniem — nie wszystkie obiekty je mają.

Jedna noc, którą spędziliśmy w standardowym pokoju hotelowym (bez kuchni, bez wcześniej zarezerwowanego łóżeczka turystycznego), była naszą najgorszą nocą. Zaimprowizowaliśmy posłanie z poduszek z kanapy i doświadczyliśmy szczególnej przyjemności malucha rozbudzonego o 3 rano w jednym pokoju, gdzie nie ma dokąd się wycofać.

Jedzenie dla wybrednego 22-miesięcznego dziecka

Skyr był objawieniem. Nico jadł skyr przy każdym posiłku każdego dnia na Islandii z entuzjazmem przewyższającym jego entuzjazm dla czegokolwiek poza wodospadami. Kubki 150 g z Bónusu (160–200 ISK za sztukę) stały się śniadaniem, popołudniową przekąską i awaryjnym deserem. Zabierz więcej skyru, niż myślisz, że potrzebujesz.

Islandzkie pieczywo (chleb żytni, „flatkaka”) było akceptowane. Islandzki ser był akceptowany. Suszone rybne przekąski z paczek ze stacji benzynowych nie były akceptowane i nie będą dalej omawiane.

Posiłki w restauracjach: mieliśmy cztery porządne posiłki w restauracjach. Dwa były łatwe (Nico jadł zupę rybną łyżką, był chętny do współpracy, spał w nosidle). Dwa były trudne. Restauracja w Hótel Vík z jej ładnymi widokami była jedną z tych trudnych: po 10 minutach zdecydował, że chce być trzymany przez cały czas, co wykluczyło jedzenie obiema rękami. Zmienialiśmy się w jedzeniu i trzymaniu. Zadziałało, w taki sposób, w jaki rodzicielstwo w miejscu publicznym „działa”.

Co zrobilibyśmy inaczej

Trzymać krótszy i wolniejszy plan podróży. Byliśmy ambitni i robiliśmy więcej jazdy, niż było rozsądne dla malucha. Osiem dni wydało się słuszną łączną długością, ale zredukowałbym ambicję jazdy o jakieś 30% — mniej łącznych kilometrów, więcej czasu na każdym postoju.

Podróżować w maju lub czerwcu zamiast marca. Cieplejsze i jaśniejsze wieczory oznaczają większą elastyczność z czasem na zewnątrz. Marzec oferował możliwość zorzy polarnej (widzieliśmy ją raz, słabo), ale chłód i krótkie dni utrudniły niektóre doświadczenia na świeżym powietrzu.

Zabrać: lekkie nosidło podróżne na krótkie spacery (używaliśmy Ergobaby Omni, znakomite), przenośne urządzenie z białym szumem na drzemkę w aucie oraz przekąski nieidentyczne z domowymi (nowość ma siłę przebicia u malucha).

Islandia jest w gruncie rzeczy całkiem dobra dla maluchów pod względem infrastruktury — przewijaki w większości stacji benzynowych, kawiarnie przyzwyczajone do rodzin, odległości na parkingach, które nie są ogromne. Wodospady nie wymagają żadnej wiedzy, by je odwiedzić. Poradnik o Islandii z dziećmi zawiera szerszy przegląd dla różnych grup wiekowych.

Konkretne praktyczne uwagi o podróżowaniu z maluchem

Fotelik przy ladzie wypożyczalni: Określ typ fotelika (Grupa 1/2/3 lub klasa wagowa) i wymagane mocowania ISOFIX przy rezerwacji. Islandzkie wypożyczalnie mają zwykle nowoczesne auta, ale potwierdzenie zgodności przed przyjazdem zapobiega frustrującemu 45-minutowemu opóźnieniu przy ladzie, gdy szukają kompatybilnego pojazdu. Niektóre firmy oferują wynajem fotelika za 2000–3000 ISK/tydzień, co eliminuje konieczność wożenia własnego w samolocie.

Przechowywanie jedzenia w aucie: Większość aut z wypożyczalni nie ma lodówek. Mała torba chłodząca z wkładem lodowym z supermarketu Bónus utrzymywała nabiał Nico odpowiednio chłodny przez 6–8 godzin. Uzupełnianie lodu każdego ranka na stacji benzynowej lub w supermarkecie stało się częścią codziennej rutyny.

Wyrzucanie pieluch: Stacje benzynowe na Islandii mają duże zewnętrzne kosze. Nie zostawiaj pieluch przy punktach widokowych, parkingach ani w miejscach przyrody — jest to wyraźnie zakazane w islandzkim prawie o dostępie do terenów otwartych i wizualnie oczywiste, gdy się zdarza. Szczelny worek w aucie, kosz na następnej stacji benzynowej.

Zapasy awaryjne: Wozimy apteczkę, paracetamol dla dzieci (odpowiednik Þristur/Tylenol dostępny w aptece Lyf og heilsa w każdym średnim mieście), saszetki nawadniające i termometr cyfrowy. Paracetamol był nam potrzebny raz, gdy Nico nabawił się infekcji ucha w pobliżu Höfn. Zarówno Neyðarlínan (numer alarmowy 112), jak i Heilsugæslan (podstawowa opieka zdrowotna) mają osoby mówiące po angielsku; przychodnia podstawowej opieki w Höfn przyjęła nas w ciągu 90 minut.

Wózek kontra nosidło: Mieliśmy oba. Wózek (model kompaktowy podróżny) przydawał się w Reykjaviku na płaskich chodnikach i na parkingach. Do czegokolwiek zbliżonego do szlaku był bezużyteczny — islandzkie ścieżki żwirowe nie są przyjazne wózkom. Nosidło (z miękką konstrukcją, do noszenia z przodu i z tyłu) było niezbędne do prawdziwych islandzkich doświadczeń. Spakuj nosidło niezależnie od tego, czy zwykle używasz wózka w domu.

Baseny jako ratunek: Geotermalne baseny publiczne nie są tylko dla dorosłych. Laugardalslaug w Reykjaviku ma płytki brodzik (temperatura około 34°C) specjalnie dla małych dzieci. Nico spędził w nim 40 minut w deszczowy poniedziałek. Wstęp dla dzieci poniżej 6 lat jest darmowy w większości islandzkich basenów. Wykorzystywaliśmy rutynę basenu jako popołudniowy reset w trudne dni.

Po więcej logistyki rodzinnej poradnik o Islandii z dziećmi obejmuje wiek od niemowlęcia po nastolatka. Poradnik o Islandii z niemowlęciem zawiera szczegóły dla niemowląt. Rodzinny plan podróży po Islandii układa tydzień wokół aktywności dostępnych dla rodzin.

Wróciliśmy z maluchem, który mówi „wodospad” z prawdziwym uczuciem, i planem powrotu, gdy będzie dość duży, by wędrować.